płyta Marka Bilińskiego jest już gotowa
Marek wyzał mi, że od 25 lat nie pracował w studio, nie pracował z nikim, wszystko robił sam. W związku z tym czuję się zaszczycony:)
Płyta “Ogień”, nad którą dwutygodniowe prace właśnie skończyliśmy - konsultacje miksów (drobne korekty w sesjach i na systemie Marka) plus mastering - jest rozliczeniem z przeszłością (swoją drogą - która płyta nie jest?), niektóre tematy mają wiele lat - nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba nawet 20! Bardzo jestem ciekaw co Marek Biliński stworzy teraz, uwolniony od balastu przeszłości i z dużym doświadczeniem płynącym z samodzielnej, wieloletniej produkcji płytowej. Jest niesamowicie otwarty, chodzi do klubów na mocne Drum’n'Bassowe imprezy, na Hard Techno, słucha bez oporów radykalnych współczesnych grup.
Załączam pamiątkowe zdjęcie na którym Marek dogrywa wokale z przesterem a la Mike Patton: distortion na pre-ampie i rdzeniu transformatora z Millenni STT-1 puszczony z poziomem liniowym na wejście mikrofonowe drugiej Millenni STT-1, gdzie nastąpił kolejny etap dewastacji sygnału - w obu urządzeniach wybralliśmy obwody tranzystorowe, bardzo drapieżne;) Wokal grał w miksie w parze z drugim głosem, nagranym przez Marka z użyciem Thermonic Culture “Culture Vulture” na triodzie.
![]()
0COMMENTS