Marcin Styczeń - finał miksów
Dosłownie przed chwilą zakończyłem zgrania płyty Marcina Stycznia “21 gramów”. W produkcji Marcina uczestniczę od etapu nagrań wokalnych (zrealizowanych już w High Definition). Po ich zakończeniu ślady nagrane w innych studiach poddawałem starannej obróbce (wyłącznie przy pomocy zewnętrznego sprzętu z najwyższej półki), żeby miały choć trochę takie rumieńce jak wokale;)
Przy singlowych miksach pozwalałem sobie na miłą zabawę w rodzaju przepuszczania chórków (a nawet leadu) przez wielką vintageową kolumnę Leslie 147 z dwoma wirującymi głośnikami, zasilaną lampowym wzmacniaczem dającym niesamowicie wdzięczne kolory / zniekształcenia, albo kombinacji Supa-Trem Fulltonea, którego brzmienie bardzo lubię, i kultowego Roladna Space Echo (dwieściejedynki) po nim. Podobnie postąpiłem z partiami gitary granej slajdem. Miałem do dyspozycji Space Echo RE-201 z Analogia.pl, które kolega wynalazł w Japonii, kompletnie nie używane, magazynowane w idealnych warunkach, jak spod igły mimo swojego wieku (73 rocznik). Oprócz urządzeń ‘z epoki’ pracowała cała bateria nowoczesnych maszyn.
W wolnej chwili może rozszerzę tego posta dopisując parę słów, dodam kilka zdjęć. Tymczasem oddalam się do czekających super-pilnych prac. W kolejce przede mną duża produkcja muzyczna - singiel z głosem znanej artystki (na razie tajemnica) i dwa płytowe masteringi. Masteringiem płyty Marcina Stycznia zajmę się po tym wszystkim, czyli mniej więcej przed dwudziestym lipca. Chyba w życiu nie będę miał wakacji;)

0COMMENTS