CKOD “Afterparty”
W środę i czwartek gościłem w studio Kamila i Cinassa z Cool Kids Of Death. Pracowaliśmy nad rozszerzonym masteringiem najnowszej ich płyty “Afterparty” (w wersji polskojęzycznej). Rozszerzonym, ponieważ nie były to tylko operacje wykonywane na dwuśladowym zgraniu, ale także poprzedzająca je obróbka przygotowanych osobnych śladów: stopy, werbla, basu i stereofonicznej reszty składających się na pełny miks. Barwę każdego składnika wypracowałem oddzielnie używając do tego celu analogowego korektora, magnetofonu na szeroką taśmę i analogowego kompresora. Tor audio był zbliżony do opisanego w poście o pracy nad singlem CKOD, przy czym zgrania, które teraz dostałem były o wiele lepsze, pełniejsze.
Kamil i Cinass przyciśnieci deadlinem przez ostatnie dwa tygodnie zgrywali utwory pracując bez przerwy na dwie zmiany - jeden odpadał od komutera, budził drugiego i ten walczył póki coś słyszał, potem znowu zamiana, pobudka i tak codziennie… tak to jest z terminami. Póki nie zaczęliśmy działać wspólnie, na Złotej, w Warszawie, służyłem duetowi producenckiemu w miarę wypoczętym uchem - dostawałem sukcesywnie kolejne utwory, na których temat korespondencyjnie i telefonicznie wymienialiśmy uwagi. Zastanawiałem się co z tym materiałem zrobić, w jakim kierunku pójść i wydało mi się, że nie powinienem go zbytnio wygładzać, robić płyty ‘na wysoki połysk’. Pomyślałem, że najnowsza rzecz Cool Kidsów powinna przede wszystkim ujmować swoją niesamowicie żywiołową energią, autentyzmem, nawet za cenę sporadycznej szorstkości i nie maskowania faktu, że jest to prodkucja zrobiona w większej części w domu, przez współautorów muzyki. Uzgodniwszy kierunek z artystami poszedłem w to, czyli m. in. w śmiałe distorty. Pracując nad barwą starałem się zachować post punkowy, udergroundowy charakter produkcji. Pod sam koniec prac nad “Afterparty” nastąpiła obsuwa w czasie i na końcowy mastering zostały nam jedynie dwa dni (wolałbym mieć ich pięć, a w tym czas na “wyprostowanie” uszu i “przewietrzenie” głowy, niezbędne do wiarygodnej auto-weryfikacji). Oczywiście daliśmy radę, również dzięki temu, że produkcja dojrzewała już od jakiegoś czasu (wiadomo było o co chodzi) i strategiczne decyzje dotyczące brzmienia albumu podejmowaliśmy jeszcze an świeżo. Tak czy owak, z deadlinem nie ma polemiki, nie było możliwości, żeby miało się nie udać, żebyśmy nie zdążyli - w piątek rano w tłoczni czekali na ‘matki’ do produkcji pierwszych kilkunastu tysięcy płyt…
Poniżej umieszczam zdjęcia dokumentujące walkę do ostatniej chwili - już w studio masteringowym Kamil i Cinass exportowali poprawione składowe sub-mixu.
![]()
Za jakiś czas będziemy pracowali nad wersją anglojęzyczną. Pewnie podejdziemy do tematu z nowym spojrzeniem, więc i rezultat końcowy nie będzie do końca taki sam jak na wersji “Afterparty” w języku ojczystym. Szykuje się więc kolejna gratka dla fanów CKOD.
0COMMENTS