31 X 2007
Niesamowity dzień, chyba przełomowy w jak najbardziej pozytywnym sensie:) Uświadomiłem sobie, że mam w studio ogrmony ruch, praktycznie codziennie odwiedza mnie kilku muzyków, słuchamy, gadamy, poznajemy się, a najważniejsze, że jest zrozumienie, że udaje mi się pomóc i w związku z tym obie strony się cieszą. To bardzo miłe i budujące. Przy obciążeniu, które mam (czynsz i utrzymanie jeszcze nie zarabiającej firmy) dobrze jest widzieć, że sprawy idą w dobrym kierunku.
W południe odwiedził mnie Zbyszek Szmatłoch aka Ozi aka OZOZ. Zbyszek od ponad roku pracuje z Joanną Prykowską (wokalistka niegdysiejszego Firebirds) nad ich albumem. Sam nagrywa, aranżuje, produkuje album muzycznie. Zaproponował mi zmiksowanie płyty w moim studiu, gdzie część utworów miałbym zmiksować i współprodukować sam (łącznie z dograniem kilku basów!), część zgrałby Andrzej Karp. Zbyszek powierzy mi również mastering. Propozycja znakomita i smakowita:) Zrozumienie muzyczne między nami jest bardzo głebokie. Niegdyś współtworzyliśmy bardzo ważne dla nas grupy QKS i dwaGramy. Od jakiegoś czasu Zbyszek rozwija się intensywnie jako kompozytor i aranżer utworów o charakterze… no i co tu napisać…. rozrywkowym skojarzy się z czymś paskudnym, hiciarskim też, chyba że dodam, że bardziej w stronę Swayzaka. Zapytałem Zbyszka o stopień zaawansowania rozmów, podjęte zobowiązania wobec przyszłego wydawcy płyty. Okazało się, że jeszcze nic nie jest dopięte. Gdy tylko o tym usłyszałem, mając na uwadze, że to świetny materiał, pomyślałem o świeżo powstałym wydawnictwie Hirka Wrony - Pink Crow, z którym właśnie zaczynam współpracę. Zbyszek zgodził się ze mną, że lepiej byłoby mieć wydawce o dużych możliwościach, działającego w Warszawie, niż podpisać kontrakt z wydawnictwem z Łodzi. Tu muszę zrobić dygresję, że absolutnie nie neguję inicjatyw pozastoliczańskich, wręcz przeciwnie, jednak zdrowy rozsądek podpowiada mi, że artysta chcąc zaistnieć na rynku może wyjść lepiej na powierzeniu opieki nad swoim dziełem osobom, których codzienne życie naturalnie splata się z prasą, radiem i telewizją - w każdym wypadku o zasięgu ogólnokrajowym. Skontaktowałem się z Agatą z Pink Crow i opowiedziałem jej o tym, że mam w studio świetny materiał, który bliski kolega chce powierzyć mi do miksowania i do masteringu i okazało się, że istnieje możliwość zawalczenia o podpisanie kontraktu z artystami, że nie jest jeszcze za późno. Przesłałem Agacie poglądową empetrójkę z utworem “Simple Song” i poprosiłem o telefon, gdy tylko go posłucha. Oddzwoniła szybko - totalnie zachwycona! Powiedziała, że już piszę o tym mejla do swojego szefa, czyli Hirka Wrony, którego zaproszenie do mnie celem poznania się i odsłuchu płyty zaproponowałem. Jeśli się uda być może wizyta odbędzie się w przyszłym tygodniu. Byłoby znakomicie gdyby coś z tego wyszło (OZOZ pod banderą Pink Crow)!
Puszczałem Zbyszkowi “Sound of Warsaw”, zapytał czy nie znam kogoś kogo mógłby wziąć do zespołu na koncerty, żeby sam mógł uwolnić sobie ręce do gry na gitarze i innnych instrumentach pozostawiając sprawnemu muzykowi obsługę syntezatorów, samplerów i filtrów, koniecznie na żywo, z ciągłym wpływem na wszystko podczas grania. Opowiedziałem o wizycie Chickena, który wpadł do mnie ze swoim MPC 1000 i na moich oczach na żywo aranżował bardzo sprawnie fajne kawałki. Kolega się zainteresował. Zadzwoniłem do Chickena i zapytałem o jego możliwości - czy ma filtry, efekty, czy radzi sobie na syntezatorach. Okazało się, że jednopalczaste melodie wygrywa bez problemu, a co do filtracji i efektów ma całą konsoletę do tego celu i Kaoss Pada 3, czyli znakomicie:) Do tego gra z vinyli imprezy klubowe, wydaje się być więc bardzo odpowiednią osobą do takiego składu. Zbyszek się ucieszył, Chicken też. Zaprosiłem obu artystów do studia na wtorek o 12tej. Może i z tego coś odbrego wyniknie:)
Po miesięcznym pobycie za Oceanem odwiedził mnie jak zwykle ogromnie zabiegany Andrzej Lipiński, jak zawsze z głową pełną pomysłów i ogromną ilością ciekawych planów. Energia atomowa:)
Po 18tej miałem wizytę umówionego dzień wcześniej przez Groszka z Pink Crow duetu Dust Palstic wchodzącego w skład kompilacji “Sound of Warsaw”. Zaprezentowałem muzykom pracownie wypełnioną niesamowitymi instrumentami z oferty MusicToolz i reprezentowanej przez Music Toolz Analogii.pl, pokazałem cały lokal, a potem utkwiliśmy w reżyserce, gdzie zaprezentowałem walory swoich odsłuchów i warsztat masteringowy, posłuchaliśmy kompilacji i utworu Dust Plastic. Zaproponowałem delikatne ruchy masteringowe, które przypadły autorom do gustu, skutkiem czego to, że będę masterował całą kompilację zostało przesądzone:) Bardzo się cieszę, muzyka mi się podoba, będzie z tego dobra płyta, zarazem spójna i przekrojowa. Brawa dla pomysłodawcy, czyli dla Groszka! W przyszłym tygodniu podobno odwiedzi mnie Maceo i inni artyści współtworzący “Sound of Warsaw”. Dzięki tym wizytom i uzgodnieniu formy z jakiej można zrobić najlepszy master płyta na pewno zyska.
Podłączyłem nowego Mooga “Little Fatty” pod swój piec basowy Davida Edena. Ma-sa-kra!!!:) Wcześniej omijałem “Little Fatty” chyba z powodu jego plastikowej urody. Jak bardzo sie myliłem! Brzmi toto tłusto i potężnie. Jest i pełnia i lekkość, dźwięk potrafi być równocześnie bardzo drapieżny i przyjazny. Nie łatwo to normalnie ukręcić na współczesnych syntezatorach. Analogowy sen:) Pod wpływem zabawy z nim wyskoczyło ze mnie w serii parę tuzinów leadów i linii basowych. “Little Fatty” tak mnie zainspirował do grania, że żałowałem, że nie podłączyłem go (koniecznie w parze z piecem Edena) w reżyserce, żeby od razu zacząć nagrywać powstające w trakcje poznawania instrumentu utwory. Pewnie nie powstrzymam się i zrobię to w przyszłym tygodniu.
Pisząc tego posta przejechałem około 150km. Pociąg relacji Gdańsk - Katowice miło kołysze, pojękuje i postukuje, w przedziałach i na korytarzu pełno ludzi, najwięcej żołnierzy. Wszystkich świętych.
0COMMENTS