22-26.10.2007
W zeszłym tygodniu wzmógł się ruch w studiu:)
Na początku tygodnia miałem miłą wizytę Filipa Różańskiego (Lao Che, Frutti di Mare), który odwiedził mnie razem z kolegą z zespołu. Skutkiem tego spotkania będzie (w każdym razie takie były nastroje) nagranie płyty Frutti di Mare w Studio 333:) Najprawdopodobniej ‘na setkę’, ewentualnie z dogrywanym wokalem.
Potem podjąłem się zmiksowania utworu Chickena z Namaste przeznaczonego na kompilację topowych przedstawicieli warszawskiej sceny elektroniczno-klubowej, przygotowywaną przez Pinkcrow Records. Czekam na brakujące ślady i sample, żeby z nimi przystąpić do pracy. Jutro odwiedzi mnie Groszek odpowiadający w wydawnictwie za “Vinyl Department & Booking”, mam nadzieję na szerszą współpracę przy wielu projektach.
Wracam do zeszłego tygodnia, który był tak wypełniony, że nie miałem czasu na zajmowanie się blogiem.
We czwartek miałem bardzo ciekawą sesję z materią o delikatnej, trochę klikowej fakturze i quasi-dubowo-współczeskowym klimacie, podczas której pomagałem Jankowi Komarowi i Piotrowi Zabrodzkiemu zlokalizować i rozwiązać problemy w miksie utworu wchodzącego w skład płyty, nad którą muzycy pracują od dawna. Niebawem spotkamy się, żeby zacząć zgrania całego dzieła, no i potem mastering.
Równolegle do prac dźwiękowych pracowałem z Przemkiem Pustelnym nad identyfikacją graficzną mojej firmy. Przemek widzac, że się zaklinowałem w czerni tła wizytówki uratował mnie proponując tło srebrne. Umiejscowienie i wielkość bloków tekstu i logo oparlem na proporcjach złotego prostokąta. Wszystko co sie tam dzieje kompozycyjnie to tylko ‘złoto’:)
Wprowadziłem drobne zmiany do tekstów przenaczonych na stronę i całość ująłem w roboczym PDFie. Materiały tekstowe do strony www.studio333.net - wersja z 29.10.07 - PDF w ZIPie Nie ma w nim niczego co byłoby ostateczne, chciałem jedynie sprawdzić jak to będzie działało przy strukturze zbliżonej do funkcjonalności strony (dzięki bookmarkom PDFowym), no i wydaje mi się, że świetnie. W moim odczuciu to o wiele lepsza forma prezentacji, niż rzeczy przygotowane w Power Poincie (nie jestem w stanie tego przełknąć), mniej okazała, niż planowany film, ale też lżejsza, więc taka, która z powodzeniem będzie mogła funkcjonować równolegle (ze stroną, broszurą i filmem). Dziś lub jutro zacznę pracę nad łamaniem PDFa, już z profesjonalistą, nie samemu.
0COMMENTS