korekty miksów Maryli Rodowicz
W zeszłym tygodniu i w ostatni weekend pomagałem Andrzejowi Smolikowi w ostatnich korektach miksów produkowanej przez niego najnowszej płyty Maryli Rodowicz. Rozważaliśmy kwestie przeniesienia sprzętu Andrzeja na zgrania do mnie do reżyserki masteringowej - mielibyśmy w ten sposób totalną kontrolę nad miksem. Żeby jednak zaoszczędzić czas, którego z powodu deadlineów już nie ma i uniknąc rozpinania sprzętu, przenoszenia go, podłączania… (i później znowu w drugą stronę!) postanowiliśmy spróbować poprawić w miksach co się da, wędrując między studiem Andrzeja a moim.
Najpierw posłuchaliśmy zgrywek u mnie w studio na dużych Dunlavych i zanotowaliśmy uwagi. Potem nanieśliśmy poprawki wg. nich u Andrzeja - jego odsłuch ATC brzmi bardzo ładnie, jest wiarygodny, ale bardziej łaskawy, niż absolutnie krytyczne Dunlavy SC-IV. Po pierwszym powrocie materiału po korektach do Studio 333 wydało mi się, że niektóre problemy są stałe (z lekka buczący bas, brak podparcia w sub-kontrze, wyostrzone esy w wokalach), zaproponowałem zamianę przetwornika, którym Andrzej wysyła podgrupy z miksu z Logica do sumatora SSLa. Zamieniliśmy Apogee Resetta na Myteka 8 x 192 i stała się rzecz niesłychana - pojawiło się podparcie w najniższym dole, niski środek przestał mulić, poprawiła się definicja instrumentów, otworzyła się przestrzeń, esy stały się mniej dokuczliwe, a cały miks przyjemniejszy, mniej natarczywy. W związku z tym odkryciem zaczęliśmy zgrania od nowa. Suma stereo z SSLa trafia do nagrywarki Tascama, na której Andrzej zapisuje WAVy w rodzielczości 24 bitów z częstotliwością próbkowania 88200Hz. Tak przygotowanne ślady przenosimy do reżyserki Studio 333 i dumamy co dalej. Jeszcze chwilę to potrwa, gdy tylko skończymy wezmę się za mastering dopieszczonej płyty.
![]()
0COMMENTS