Maryla Rodowicz - Jest cudnie - re-edycja
Ostatnia płyta Maryli Rodowicz “Jest cudnie” przy której powstaniu pracowałem (realizowałem w Studio 333 niektóre nagrania, pomagałem Andrzejowi Smolikowi w korektach miksów i robiłem mastering) dobrze się sprzedała i doczekała się re-edycji wzbogaconej o dwie nowe piosenki: “Ech Mała” i “Piosenka bankruta”. Oba utwory skomponował i wyprodukował Andrzej Smolik, który zlecił mi ich mastering. Głos Maryli Rodowicz Andrzej nagrał tym razem na Telefunkena ELA M 251f - mikrofon, w którym wspólnie się zakochaliśmy;)
Umówiliśmy się, że Andrzej przygotuje dla mnie dwie wersje zgrań - w jednej włączając w swoim sumatorze SSLa kompresor na sumie, w drugiej nie. Nowe kompozycje musiały swoim brzminiem choć trochę nawiązywać do poprzednich. Zacząłem ich mastering od odtworzenia łańcucha urządzeń, przy pomocy których opracowywałem pierwszą wersję płyty. Nie zdało to egzaminu - może dlatego, że Andrzej po zmianie konwertera, po raz pierwszy przy tych dodatkowych utworach zrobił nagrania i miksy w całości w 24 bitach i 88200Hz. Dźwięk wydał mi się bardziej otwarty, okazało się, że pracując z tymi zgraniami mogę sobie na więcej pozwolić. Wcześniejsze miksy nie pozwalały na taką koloryzację - bardzo szybko dodatkowe harmoniczne zaczynały robić więcej złego, niż dobrego - wszystko się w jakiś sposób zacierało, przestawało być komunikatywne, konkretne. Nowe produkcje zrobione w podwójnej częstotliwości próbkowania (i 24bitach) reagowały na głębsze ingerencje inaczej - łagodnie i pozytywnie. W torze sygnału mogłem użyć kompresora Thermonic Culture “Phoenix” (wybrałem wersje pre-masterów bez kompresji z SSLa) z nieźle wygrzanym wejściem - relacje dynamiczne między składowymi miksu, realcje przestrzenne, mikrodynamika - wszystko było OK, dodatkowo wzbogacone specjalnym czarem “Phoenixa”.
Po pierwszym masteringu i przekazaniu kompletu płyt matek artystka poprosiła producenta o kosmetyczne zmiany. SONYBMG zapowiadało wcześniej, że nie ma czasu na żadne poprawki, ale skoro z innych powodów taką możliwość udało się wywalczyć wokalistce - korzystając z okazji wyraziłem swoje uwagi - dotyczyły głównie zmiany balansu częstotliwościowego basu (’odbuczenia’ go z jednoczesnym przesunięciem jego energii niżej), korekcji (zmniejszenia podcięcia) i essów na wokalu. Samo to, że Andrzej miał jeszcze raz szansę zgrać te utwory wiele dało - miksy dojrzały. Po drobnych modyfikacjach poprzedniego toru zrobiłem ponowny mastering i przygotowałem nowy zestaw masterów produkcyjnych re-edycji.
Niedawno Michał Kwiatek z SONYBMG podarował mi elegancką dwupłytową wersję “Jest cudnie”: CD+DVD. Studiując opisy zauważyłem, że moja praca znalazła się w jednym wydaniu z pracą Jacka Gawłowskiego (którego cenię zawodowo i lubię prywatnie), który działał przy DVD. To zresztą nie pierwsza ‘nasza’ wspólna płyta - na re-edycji Feela Jacek umieścił masterowany przeze mnie nowszy singiel zespołu - powiedział mi, że to się nie zdaża, żeby dokładając utwór do re-edycji nie czuł potrzeby i nie robił z nim dosłownie niczego;) No i akurat jedno do drugiego świetnie pasowało… Tyle tytułem dygresji, bo miało być o Maryli, że na nowo “Jest cudnie”…

0COMMENTS