Feel - Gdy Wigilia jest
Masterowałem hymn RMFowej pocztówki do Św. Mikołaja “Gdy Wigilia jest”. Maro Nowak z Ztudio przygotował utwór Feela w kilku wersjach - ze śpiewającymi redaktorami RMFu (dla RMFu) i bez redaktorów, co jak słyszałem z powodzeniem jest grane przez konkurencyjną Zetkę. W tym czasie miałem w studio ‘groźny’ kompresor Elysia “Alpha”.
Przy obecnym kursie Euro to cacko kosztuje czterdzieści parę tysięcy złotych! No i tak gra. Oprócz unikalnych możliwości jak analogowe dekodowanie sygnału z postaci XY (lewo / prawo) do MS (mid signal / side signal), dobrze brzmiących filtrów pozwalających na ogólne korekty balansu częstotoliwościowego skompresowanego sygnału, świetnie działającego side-chainu, Elysia “Alpha” daje ciekawą możliwość miksowania sygnału skompresowanego z nie-skompresowanym (Parallel Compression). Można np. zrobić ciut za mocny punch i dodać go tylko trochę do czystego sygnału. Albo skompresować całość tak, jak się chce i odkręcić troche gałkę w stronę Dry, żeby zachować oryginalne transjenty z miksu. Możliwości jest wiele i aż dziwne, że to tak rzadko spotykana opcja… Miałem nadzieję, że ten kompresor będzie tak mocny i skuteczny, że dzięki niemu nie będę musiał przy masteringu używać multibandu z TC System 6000 - okazało się jednak, że “Alpha” nie jest narzędziem do tego - jest bardzo dobra, ale nie do wszystkiego i nie ‘zamiast’ wszystkich innych kompresorów. Wspomnę o tym super-kompresorze jeszcze w postach o pracy nad płytą holenderskiej grupy ‘tres b’ i w poście o miksach utworu Iwony Węgrowskiej “4 lata” - w obu wypadkach “Alpha” bardzo mi pomogła.
Wracając do masteringu Feela - gdy sam kompresor firmy Elysia nie scalił miksu, nie ‘wybudował go od dołu’, nie dał sporego RMSu, ale za to, to, co zrobił, zrobił znakomicie (super-szybką, dosyć transparentną kompresję bez artefaktów), choć może zabrzmieć to jak herezja, spróbowałem użyć go jednocześnie z “Phoenixem” i okazało się, że to rozwiązanie świetnie zdało egzamin! Kompresorem Thermonic Culture mogłem zrobić to, czego nie daje Elysia i vice versa. Sprawdziłem obie opcje i ostatecznie “Alpha” została za “Phoenixem”. Puściłem przez nią ok. 40% czystego sygnału z poprzedniego kompresora, dobarwiłem trochę wysokie częstotliwości, uporządkowałem basy (Side Chain + EQ zadziałały znakomicie) i zastosowałem Soft Clip Limiter.
Po odsłuchaniu efektów mojej pracy producent utworu poprosił mnie o rozszerzenie skali dynamicznej piosenki - oryginalnie były tam jakby trzy stopnie głośności - każda kolejna zwrotka miała być mocniejsza. Po kompresji znacznie się to wygładziło, ale z ogólną korzyścią dla utworu. Zanim tak zrobiłem zadałem sobie pytanie czy słuchacz radiowy słuchając utworu liniowo, bez możliwości przeskoków, konfrontuje czternastą sekundę z minutą trzydzieści, albo dwa piętnaście i czy porównuje ze sobą jeszcze inne, nie sąsiadujące bezpośrednio miejsca? Czy ‘puchnięcie’ utworu może się dokonać przez same ruchy automatyką na identycznych, powtarzających się grupach w miksie, czy raczej, dla odpowiedniego efektu, wymaga to operacji aranżacyjnych - powiększającego się pasma, rozbudowującej się harmonii? I inne pytanie - jeśli robiąc mastering utworu do radia nie skompresuję go i producent poczuje różnice dynamiczne, do których przywykł, co się stanie podczas przejścia utworu przez radiowy procesor emisyjny, ustawiony tak okrutnie, że wyrówna wszystko (najgłębszy treshold i ogromne ratio na każdym paśmie)? Właśnie ta ostatnia myśl doprowadziła mnie do powrotu do porzedniej i wniosków nt. pracy nad rozwijającą się dramaturgią utworu - aby ocalić ją w eterze chyba warto robić to przy pomocy kilku środków jednocześnie - ekspresją w wykonaniu partii instrumentów i wokali, pasmem, harmonią i dynamiką. Wykorzystam to doświadczenie podczas swoich działań producenckich, a na wszelki wypadek dzielę się nim również z Szanownymi Czytelnikami:)
Żeby mój stały klient był zadowolony przygotowałem wersję z odpuszczoną kompresją i większymi różnicami w RMSie między kolejnymi zwrotkami. Niestety w radiu nie zostało po tym ani śladu… mimo tego “Gdy Wigilia jest” hula jak należy.
0COMMENTS