Archive for January, 2008
Harlem & Frontmusic
Dziś wspólnie z Dżaworem - girarzystą grupy Harlem pracowaliśmy nad masteringiem najnowszego maksisingla zespołu, który za chwilę opublikuje wydawnictwo Frontmusic. Zadanie polegało na dostosowaniu utworu sprzed 14-tu lat, do brzmienia dwóch innych pochodzących z ostatniej płyty Harlemu.
Po dwóch godzninach rozmaitych operacji masteringowych (finalnie z udziałem urządzeń Chandler “Curve Bender” > Studer A80 > TC System 6000 / Mastering 6000 - deEss > MD4 > lim) opracowanemu utworowi pt.: “Hedone” musiałem ujmować dodanych rumieńców, bo wersje płytowe zaczęły zdawać się gorsze;)
Szykuje się miła, stała współpraca z Frontmusic:)
Studer w boju!
Uruchomiłem dziś Studera A80 - 16 śladów na dwóch calach, poezja!:)
W miksie Sonar Soul “Beatrack”, nad którym kończyłem pracę, miałem scratche z winyli brzmiące zbyt ostro i natarczywie - był to jedyny element utworu nagrywany poza studiem - u Chcickena (autora “Beatrack”) w domu. Nie była to ostrość, którą chciałbym okiełznać de-esserem, korektorem, czymkolwiek poza taśmą analogową. Studer cudownie się sprawdził, przy prędkości 15 cali scratche przestały kłuć w uszy i odstawać jakościowo od reszty nagrania zrobionego w studio (w 24bitach / 88200Hz), połączyły się z resztą i dzięki temu godzinę później zrobiliśmy pre-masteringowe zgranie.
0COMMENTS
żałoba… po rozumie
Wczoraj po warszawskich klubach muzycznych chodzili nieumundurowani policjanci i zapowiadali, że dziś wieczorem sprawdzą każde miejsce i jeśli ktokolwiek nie odwoła zaplanowanej imprezy zapłaci maksymalne kary z powodu pogwałcenia ogłoszonej żałoby narodowej!
W związku z tym wiele osób, dla których zarobienie paru groszy w piątkowy wieczór jest jedyną szansą na dopięcie miesięcznego budżetu, straci na tym: muzycy, diżeje, właściciele klubów i ich personel…
Imprezy sportowe nie zostały odwołane, reklamy pełne zakazanych uśmiechów będą wyemitowane… szkoda gadać.
0COMMENTS
Kapitan Nemo i Molesta
Zestawienie Kapitana Nemo z Molestą wydało mi się na tyle intrygujące, żeby umieścić post dla samego tytułu o tym brzmieniu:)
Artystów łączy na pewno zamiłowanie do wielkich magnetofonów analogowych Studera, które mam w reżyserce, czemu dali dziś wyraz goszcząc (osobno, o różnych porach) w Studio 333.
Prezentowałem ostatnią swoją produkcję, a że wynik był pozytywny rozmawialiśmy potem o warunkach ewentualnej współpracy.
0COMMENTS
Maceo i Chocolate Mousse
Sporządziłem dla Maceo Wyro specjalny master Chocolate Mousse z przeznaczeniem na płytę winylową. Do północy słuchaliśmy najnowszej produkcji “Push”, którą Maceo chce umieścić na stronie A singla.
Być może niebawem zaczniemy od podstaw wspólny projekt:)
0COMMENTS
zapraszamy na znakomitą kawę!:)
Skompletowaliśmy wreszcie na Złotej zestaw niezbędny do przetrwania, a także odpowiedniego podjęcia Szanownych Gości: mamy znakomitą fair-trade-ową kawę ziarnistą (100% Arabica z Kenii, Boliwii i Nikaragui - mieszanka), żarnowy młynek i porządny, 15-barowy, expres ciśnieniowy.
Zapraszamy na kawę!!!:)
0COMMENTS
Magda Navarrete - bolero z beatem
W zeszłym tygodniu Chicken przedstawił mi ciekawą ideę: opracowanie fuzji oryginalnego Bolero (w oparciu o meksykańskie winyle!) z brzmieniami klubowymi. Pomysł na bolero z beatem wydał mi się ciekawy, więc wyraziłem chęć współuczestnictwa w nim (studio + współprodukcja).
Z powodu pozytywnej reakcji na moją propozycję gościłem dziś wokalistkę o południowej duszy - Magdę Navarrete. Współnie z Magdą, Marcinem ‘Świdrem’ Świderskim, Chickenem i muzykami z grupy Magdy - Noche de Boleros - stworzymy na początek dwa utwory. Prace w studio zaczynamy piątego lutego. Wydawca prosi, żeby materiał był gotowy na 20-tego lutego. Biorąc pod uwagę czekające nas nagrania wielu instrumentów akustycznych, pewnie elektronicznych też, nagrania wokalu i pełną postprodukcje (edycja / miks / mastering) będziemy musieli wynegocjować dłuższą dobę… ale z kim?;)
![]()
0COMMENTS
płyta Marka Bilińskiego jest już gotowa
Marek wyzał mi, że od 25 lat nie pracował w studio, nie pracował z nikim, wszystko robił sam. W związku z tym czuję się zaszczycony:)
Płyta “Ogień”, nad którą dwutygodniowe prace właśnie skończyliśmy - konsultacje miksów (drobne korekty w sesjach i na systemie Marka) plus mastering - jest rozliczeniem z przeszłością (swoją drogą - która płyta nie jest?), niektóre tematy mają wiele lat - nie wiem czy dobrze pamiętam, ale chyba nawet 20! Bardzo jestem ciekaw co Marek Biliński stworzy teraz, uwolniony od balastu przeszłości i z dużym doświadczeniem płynącym z samodzielnej, wieloletniej produkcji płytowej. Jest niesamowicie otwarty, chodzi do klubów na mocne Drum’n'Bassowe imprezy, na Hard Techno, słucha bez oporów radykalnych współczesnych grup.
Załączam pamiątkowe zdjęcie na którym Marek dogrywa wokale z przesterem a la Mike Patton: distortion na pre-ampie i rdzeniu transformatora z Millenni STT-1 puszczony z poziomem liniowym na wejście mikrofonowe drugiej Millenni STT-1, gdzie nastąpił kolejny etap dewastacji sygnału - w obu urządzeniach wybralliśmy obwody tranzystorowe, bardzo drapieżne;) Wokal grał w miksie w parze z drugim głosem, nagranym przez Marka z użyciem Thermonic Culture “Culture Vulture” na triodzie.
![]()
0COMMENTS
Sound of Warsaw dojrzewa
Wspominana przeze mnie wielokrotnie chyba najbardziej dopieszczana kompilacja wszechczasów “Sound of Warsaw” przyciąga do studia swoich współtwórców zainteresowanych rezultatami prac. Dziś po sesji z Chickenem szykującym wchodzący na SOW “Blast off!” odwiedził mnie Groh - pomysłodawca SOW oraz Mike Polarny z duetu Pompon. Wizyta pokryła się z sesją mikserską z Wojtkiem Urbańskim widocznym również na poniższej fotografii. W wyniku odsłuchu atmosfera nieuniknionego wspólnego sukcesu wprowadziła wszystkich w dobry nastrój, czego na zdjęciu jeszcze nie widać (był to dopiero początek spotkania), ale kto by wierzył zdjęciom;)
Jeszcze tydzień temu zdawało mi się, że skończę zgrania i mastering SOW do jutra, ale pownieważ dwie niedokończone produkcje (miksy utworów Wojtka Urbańskkiego i Chickena) mają ok. tygodniowy poślizg finał prac nastąpi stosownie później. Najważniejsze, że nie odpuszczamy!:)
0COMMENTS
Nuno i Pedro el Negro
W ostatnią niedzielę na EPkę Sonar Soul nagrywałem wokale do utworu “Blast Off!”. Śpiewała Nuno, nawijał Pedro el Negro.
Dogrywaliśmy jeszcze niesamowicie pasującą do utworu zabawkową gitarkę przyniesioną przez Nuno. Na zdjęciu widoczna totalna wczuwa;)
Pod wpływem miłej sesji Nuno zrobiła sobie nowy fryz w reżyserce, jako rekwizyt występuje urodziwy MD441.
Trochę eksperymentowałem z torem wokalnym, aż zatrzymałem się na następującym łańcuchu:
akustyka
w pomieszczeniu majacym 30m2 przy 3m wysokości było ustawionych 28 rezonatorów Helmholza, 4 wielkie absorbery, dyfuzory z pólkolistych walców obstawiające miejsce z mikrofonem (ok.6m2), ok. 20m2 sznurków zasłaniających w 3/4 jedną ścianę, jedna w górnej części goła, oprócz tego sporo instrumentów o nieregularnch kształtach (znowu dyfuzja)
mikrofon
Baruner VM-1 - wokale ogólne charakterystyka omni, dorzuty na nerce
przedwzmacniacz
Lipińskisound L-404, który zmiótł wszytko z powierzchni ziemi. Mam u siebie kilka prototypów i cieszę się nimi ogoromnie. Miałem i mam wiele różnych pre-ampów (dysponuję również sprzętem z ogromnej ofery MusicToolz), ale tak elastycznego, szybkiego, wiernego i jednocześnie przyjaznego brzmieniowo urządzenia nigdy nie słyszałem! Do stylizacji używam innych pre-ampów, natomiast gdy chce mieć dźwięk z przyszłości sięgam po L-404. Ponieważ bije on wszystko co jest na rynku na głowę, a nie jest jeszcze dostępny, myślę, że to nie przesada z tym dźwiękiem przyszłości, choć taka deklaracja brzmi groźnie głupawo;)
korekcja i kompresja
Zmieniłem nieco taktykę i nie nagrywam już od dłuższego czasu wszystkiego na zero. Gdy wiem co i tak zrobię robię to od razu, żeby uniknąć niepotrzebnych konwersji AD/DA i nie tracić czasu. Wstępną korekcję ustawiłem na Chandlerowskim ‘Curve Banderze’ (przycięcie najniższego dołu odbywa się w nim jakby całkiem bez negatywnych konsekwecji, co było dla mnie ogromnym i pozytywnym zaskoczeniem). Wybudowałem sobie nim ładny niski środek, minimalnie dotknąłem esów i wpuściłem trochę powietrza od strony najwyższej góry - trochę inaczej dla głosu męskiego, inaczej dla żeńskiego, ale konfiguracja sprzętu obroniła się ta sama - nie omieszkałem sprawdzić innej;). Po nim w tor wpiąłem wyłoniony na drodze konkursu kompresor Thermonic Culture “Phoenix”. Kompresja była minimalna - poszedłem w stronę delikanego levelera, żeby zostawić w razie czego większą dynamikę i robić z nią potem coś jeszcze, jeśli zajdzie potrzeba, podczas zgrania. Wpływ Chandlera na barwę jest nie do przecenienia. Co on robi???!!! Jest cudowny! Już czekam na wersję masteringową.
konwerter
Mytek Digital USA 8 x 192 pracujący w tej sesji w 24 bitach i 88200Hz i podłączony przy pomocy karty HD do Pro Toolsa HD2.
odsłuchy
Dunlavy SC-IV napędzane końcówką Kinergetics Audio Research KBA-75. Para roku;)
0COMMENTS
Pompon - zgranie
Dziś z Kornelem z duetu Pompon zgrywaliśmy utwór “Woodcore”. Robiliśmy to już wcześniej, ale ponieważ nie wszyscy artyści skończyli prace nad swoimi dziełami dla “Sound of Warsaw”, na którą to “Woodcore” wchodzi, pozwoliliśmy sobie na powrót do niego i minimalne korekty w stosunku do wcześniejszego zgrania. Zaprosiłem Kornela chcąc wykorzystać do zgrania cudowny kompresor Thermonic Culture “Phoenix”, którego nie będę miał przez najbliższe trzy tygodnie, a nie wyobrażałem sobie utworu Pompona bez niego. Przed “Phoenixem” zapiąłem Chandlera “Curve Bender” - absolutnie magiczny korektor. Dzięki tej konfiguracji udało się scalić nagranie, dać mu potężną podstawę (te dwie rzeczy robi “Phoenix”), pogłębić przestrzeń wgłąb, dodać powietrza do miksu, poprawić definicję instrumentów perkusyjnych i wydobyć kilka atrakcyjnych detali. Przygotowałem dla Kornela wersję, którą zagra w najbliższą sobotę podczas wspólnej z Dust Pastic imprezy “Pompon Night” w klubie 55, w Pałacu Kultury i Nauki. Po zgraniu śladów z jakością w jakiej je Kornel przyniósł, czyli 24 bity, 44100Hz przekonwertowałem całą sesję do 24 bitów 88200Hz (nigdy nie pracuje z niższą jakością) i zrobiliśmy zgranie powtórnie. Różnica była powalająca. Oczywiście in plus dla 24b/88k2. Zniknął kłopotliwy “mół’ w basie, poprawiła się czytelność zgrania, całe brzmienie, przestrzeń… wszystko o klasę wyżej! Dźwięk HD rządzi!!!:)
0COMMENTS
Analogia.pl dostraja Hammonda
We czwartek firma Analogia.pl w komplecie: Maciek Polak i Mirek Adamowicz przyjechali na Złotą skorygować strój Hammoda RT-3. Okazało się, że maszyna po kilku intensywnych sesjach, pod wpływem rozegrania - rozprowadzenia oleju i ułożenia się trybików - osiągnęła stabilny strój. Intonacja Hammonda zależna jest od częstotliwości sieci i standardowo nie ma możliwości strojenia innego, niż do 440Hz. Dzięki specjalnemu konwerterowi zbudowanemu przez Anlogię.pl Hammonda można przestrajać do 442 Hz i innych częstotliwości.
0COMMENTS
odwiedziny Highlite PR
Wczoraj tuż po sesji z Markiem Bilińskim gościłem pełny skład wrocławskiej agencji PR-owo-eventowo-kreatywnej Highlite PR. Dyrektorem kreatywnym jest tam moja siotra Karolina. Wrażenia Highlite-owych PR-owców z odsłuchu najlepiej pokazuje pierwsze zdjęcie;)
0COMMENTS
2007.12.28 - 2008.01.04
Od tygodnia pracuję z Markiem Bilińskim nad jego płytą. Pierwsze trzy dni minęły na poszukiwaniu generalnego brzmienia. Zdemontowaliśmy tor wyjściowy z systemu Marka składający się pierwotnie z sumatora Tube Techa, kompresora Imbir “SSL type”, procesora psycho-akustycznego z kompresorem i limiterem Waves “Maxx Bass” i lampowego generatora charmonicznych Thermonic Culture “Culture VUlture ME”. Ponieważ Culture Vulture (podobnie jak Imbir) był użyty niemal na każdym śladzie (przy nagraniach i na etapie późniejszej obróbki śladów) i jego charakter jest już wystarczająco obecny w nagraniach wyeliminowlśmy go na sumie, tak jak wszystkie inne procesory, oprócz sumatora Tube Techa. Z niego analogowy sygnał wchodzi do pasywnego korektora Thermonic Culture “Pullet”. Próbowałem podciąć nieco jadowito-jazgotliwe (pochodzące z syntezatorów granych bez wyjątku w Culture Vulture) okolice 6,6k na innych korektorach, ale miałem wrażenie, że dźwięk robił się nieco ‘nudny”. Doskonały de-esser z TC System 6000 też nie zrobił tego co chciałem, jedynie “Pullet” uratował to miejsce pasma. Podobnie jeśli chodzi o lekkie uzupełnienie deficytu w 800Hz - ruch “Pulletem” w tym zakresie zrobił dobrą robotę. Nie miałem jeszcze tydzień temu Curve Bendera, który zachwyca mnie odkąd go usłyszałem, a stoi w reżyserce od czwartku:) Pewnie byłby skuteczny, ale, choć mogę się na niego przesiąść, nie czuję takiej potrzeby, bo “Pullet” sprawuje się dzielnie. Ponieważ jest to urządzenie całkowicie pasywne (nie ma kabla zasilającego i włącznika!:) wymaga wzmocnienia dobrym pre-ampem. Wybrałem do tego celu dwie Millennie STT-1, którymi uzupełniam też korekcje w pasmach, w które “Pullet” bez “Early Birda” (dedykowanego do niego pre-ampu projektu tego samego inżyniera i producenta) nie jest zaopatrzony. Z Millenni, pozostając w domenie analogowej, wchodzę na genialny kompresor “Phoenix” (znowu angielska maszyna Thermonic Culture), który potrafi zrobić coś wyjątkowo pięknego z dołem, pojawia się tam niesamowita aura, może trudno mówić o ‘świetle w basie’, ale niech będzie;) Druga rzecz, która “Phoenix” wnosi, to niesamowita spoistość pojawiająca się po jego użyciu w miksach. Rzeczy noszące piętno overdubbingu, setek godzin edycji i pracy na domowym zestawie (pracującym z precyzją limitowaną specyfiką processingu w 32float) zaczynają grać lepiej, bardziej ‘groźnie’, bardziej profesjonalnie, wszystko nabiera masy, zyskuje oparcie w najniższych częstotliwościach. Pamiętam entuzjastyczną reakcję Maceo, gdy zaprezentowałem mu “Phoenixa” pokazując co zamierzam dalej zrobić ze zgraniem jego utworu (z Logic’a), nad którym pracowaliśmy, przedwczoraj podobnie dobrze odebrał go Andrzej Smolik, nie jestem więc osamotniony w tych zachwytach;)
Wracam do sesji z Markiem Bilińskim. Sygnał z “Phoenixa” przez konwerter ADA Mytek 8×192 wchodzi bezpośrednio do Pro Toolsa HD2 (sesja 24bity / 88200Hz) skąd już cyfrowo wypuszczam go do TC System 6000, do MD4 - procesora masteringowego (z pakietu algorytmów Mastering 6000) dematrycującego dźwięk z postaci XY (stereo) do MS (osobno informacja monofoniczna - tzw. Mid Signal i osobno różnica / boki - Side Signal). Na nim niezależnie dla Mid Signal i Side Signal dopełniam wcześniejszych korekcji i kompresuję multi-bandem (ciągle w MS). Poziom wewnątrz MD4 staram się ustawić tak, żeby zamykający procesor limiter (już w XY) nie pracował. Przez DA Myteka 8×192 wchodzę do Chandlera TG-1, na którym wykorzystuję obwód dodający zniekształceń THD. W tym wypadku zniekształcenia na sumie są bardzo potrzebne, a Chandler TG-1 gra tu lepiej, niż Culture Vulture - nie prowadzi do dalszego zmiękczenia, nie psuje czytelności zgrania w dolnym środku i nie limituje niskich częstotliwości. Z pomocą TG-1 popełniam też zbrodnię, od której zawsze byłem daleki - wchodzę na konwerter z clippingiem, a wszystko po to, żeby uzyskać dodatkowe decybele w RMSie. Osobiście tego absolutnie nie popieram i jestem przeciwnikiem wyścigu o jak najwyższy RMS (preferuje nie zmiażdżone nagrania z oddechem, które nie męczą gdy słucha się całej płyty), ale skoro klient chce mieć głośną płytę - robię to. Swoją drogą konwerter Myteka bardzo dzielnie znosi kilka ‘nielegalnych’ decybeli, nawet gdy maksymalny dozwolony poziom na wejściu przekraczam o 4-5dB jeszcze daje radę! Udało mi się wynegocjować z Markiem lekkie odpuszczenie (o jakieś 2dB) i efekt jest ciekawy. Odpuszczam więc to przestępstwo do ok. 1-2dB ponad 0dBfs na wejściu AD. Wydaje mi się, że działa to pod pewnymi względami lepiej (na pewno inaczej), niż najlepszy limiter. Żeby nie wypuścić klipującego masteru, który mógłby nie zachować się wszędzie jednakowo dobrze, sygnał, już w domenie cyfrowej, przepuszczam przez limiter z TC System 6000 pracujący w 24bitach i 88200Hz z 72-bitową precyzją. Ścinam jeszcze 0,2dB i maksymalny poziom wyjściowy ustalam na -0,3dB, żeby nie było clippingu i wstydu z powodu masteru ‘na czerwonym’:)
Sesja z Markiem Bilińskim nieco się przeciąga - zaczęliśmy wchoodzić chyba zbyt głęboko w same miksy - Marek czyści niepotrzebne uderzenia, stara się zmienić próbki (przeważnie stopy i werbla), które, gdy to nie wychodzi, ja próbuję ratować. Czasem się to sprawdza, czasem wydaje mi się, że bardziej zdecydowanie powinniśmy zajmować się etapem końcowym i mniej zagrzebywać się w kwetie, których na tym etapie nie powinniśmy już zmieniać (wyłącznie z powodu ograniczeń budżetowych). Pierwotnie wyobrażałem sobie, że na systemie Marka będziemy robili wyłącznie delikatne korekty głośności niektórych śladów, czasem zmiany w ich korekcji… Do najbliższego piątku zakończymy wszystkie prace.
We czwartek dogrywałem kolejne instrumenty do utworu Chickena przeznaczonego na kompilację “Sound of Warsaw”. Marcin “Świder” Świderski grał na Korgu R-3, Chcicken mówił i zaśpiewywał frazy puszczane na żywo przez wokoder z er trójki. Jak to bywa z wokoderem - było całkiem wesoło:)
Dograliśmy jeszcze kilka padów z ‘Tritona”, który wydał mi się okropny jak zawsze - żeby dało się go w ogóle słuchać musiałem ściąć górę półką od 4,8k o ok. 12dB i dodać mnóstwo niskiego środka i dołu! Z pociętym i zaaranżowanym materiałem Chciken przyjdzie we środę. Dogramy sekcję dętą, gitarę elektryczną i wokale Nuno. Musimy zamknąć miks bardzo szybko, bo mastering “Sound of Warsaw” powinien być gotowy do 15 stycznia. Wreszcie jakiś konkretny dead-line dla tej produkcji!:)
Tego samego dnia po siódmej pracowałem z Andrzejem Smolikiem, który wybierał najlepsze spośród wersji nagrań Hammonda jakie robiliśmy z Foxem przed świętami do powstającej płyty Maryli Rodowicz (Andrzej jest jej producentem muzycznym). Już w trakcie sesji mieliśmy pewien problem - okzało się, że w niektórych nagraniach Hammond wybitnie nie stroi. W związku z tym Maciek Polak, opiekujący się swoim instrumentem wyeksponowanym w moim studio na sprzedaż, w najbliższy czwartek przyjedzie ze swoim fachowcem, żeby skorygować stój organów. Zaproponowałem Andrzejowi powtórkę nagrań w ramach poprzedniej sesji. Może się na nią zdecyduje zamiast zmagać się z dostrajaniem Hammonda do pozostałych śladów. Po wyborze najlepszych wersji zaczęliśmy bawić się cudowym “Curve Benderem” (korektor Chandlera), który w parze z “Phoenixem” zaprezentowałem Andrzejowi jako swój wymarzony zestaw masteringowy, no i tak zeszło do północy, bardzo miło.
W piątek od rana pracowałem z Wojtkiem Urbańskim nad jego autorskimi samplami werbla. Przepuściliśmy wcześniej zrobione nagrania przez Curve Bendera, Phoenixa i Culture Vulture. Wspaniale pracuje się dla kogoś tak zadowolonego z rezultatów podejmowanych działań:) Wojtek już planuje kolejne sesje - najpierw nagrania ride’u, potem pewnie stopy… Za chwilę spotkamy się, żeby zgrać ostatnią wersję utworu Wojtka na “Sound of Warsaw”, od korekt u Wojtka doszliśmy do miksu grup na moim HD - dzięki temu do śladów solówki będziemy mogli zaprząc efekty przestrzenne z TC System 6000, które brzmią ‘trochę inaczej’, niż efekty z Reasona, na którym Wojtek do tej pory pracował (makówka z lodżikiem już są w drodze:-).
W międzyczasie uruchomiłem kalendarz, w którym zaznaczam harmonogram prac studia. Link do niego i opis tego co tam zaznaczam są dostępne na stronie umieszczonej w dziale “informacje” - po prawej stronie blogu, dwie linie pod powitaniem.
0COMMENTS