Archive for November, 2007
28 XI 2007
Wczoraj w reżyserce zawisły z dawna obmyśłone paski, czy też sznurki. Wyznaczają nowy kształt wewnątrz pomieszczenia. Za nimi ustawiłem po obu bokach stanowiska odsłuchowego rezonatory Helmholtza z absorberami - 3,6 x 2,5m po każdej stronie. Rozsunąłem na boki dwa wielkie dyfuzory oparte na drewnianych prostopadłościennych klockach, a na słupie między nimi zamontowałem dyfuzory zbudowane z pół-walców, na umieściłem nich kinkiet przezierający zza ściany sznurków. Wszystko naraz dało bardzo zadawalające mnie efekty akustyczne i wizualne, a co najważniejsze - zdobywające uznanie wszystkich moich gości. Reżyserka wygląda niesamowicie!:) Jak jakaś przedziwna, niewiadoma świątynia… świątynia dźwięku pewnie;)
Równolegle w Studio A i Studio B trwają prace nad adaptacją akustyczną sufitów, a także ścian. Demontujemy ‘trumny’ z jarzeniówkami, w ich miejsce pojawią się dyfuzory oparte na sekwencjach zbudowanych z połówek walców o różnej średnicy (umieścimy je również na ścianach). Żeby nie stracić oświetlenia sufitowego, zamiast bzyczących świetlówek, zamontujemy lampy, które wykombinowałem do hallu i na korytarz. Fajnie się tam sprawdzają, więc i w studio zdadzą egzamin.
Równolegle postępują prace nad budową pułapek basowych. Umieścimy po dwie w Studio A i B i w reżyserce.
Przesuwająca się sesja zdjęciowa lokalu ma się odbyć po siódmym grudnia! Mam nadzieję, że nie później, bo brak zdjęć blokuje mi możliwość normalnego zareklamowania się.
Siódmego grudnia będziemy nagrywać z Golden Nine w nieco zmienionym składzie: Maciek Polak, Konrad Żywiecki, Nines, Zbyszek Szamatłoch i ja. Ciągle nie zrobiłem obiecanego zgrania poprzednich dwóch sesji, ale jestem już bardzo blisko:)
Dziś od Music Toolz przywiozłem do reżyserki dwa wózki różnych kompresorów: Crane Song “STC-8″, Harmonic Culture “Phoenix”, Groove Tubes “Glory Comp”, Imbir “Terminator”, Imbir “SSL Type 4k”. Miałem wspaniałą zabawę - porównywałem je na bardzo nietypowych brzmieniach Golden Nine (nietypowych o tyle, że nie zobowiązujących do nawiązywania do żadnej konkretnej estetyki), a gdy wyłonił się faworyt - Phoenix - sprawdziłem go również na utworze, którego ostateczną wersję dziś przyniósł do mnie Maceo. Na nowym materiale przetestowałem jeszcze raz wszystkie inne, oprócz Glory Compa, który jest mono, a mam teraz tylko jeden egzemplarz, no i znowu zwyciężył Phoenix. Zagrało to tak, że aż twórca złożył mi gratulacje, które mogę tylko przekazać dalej genialnym konstruktorom:) Niesłychany charakter ma ten kompresor - wszystko robi się głębsze, ‘groźniejsze’, niby ciemniejsze, ale nie właściwie nie ciemnieje… nie w sposób zacierający definicje instrumentów, albo przestrzeni. Dzięki Phoenixowi bardzo dobrze w utworze Maceo zniknęła jego komputerowa proweniencja - clapy, które miały być miękkie dopiero stały się na prawdę miękkie, stopa się wzmocniła (i ‘od-samplowała’), wszystko się ciekawie zintegrowało. Mam wielką ochotę na czysto analogowy mastering… i właśnie tak robię go dla Golden Nine ciesząc się źródłem w 24 bitach 176400Hz pochodzącycm z cudownych mikofonów (Braunery VM-1 i Royery R-121), przedwzmacniaczy (modyfikowane WSW Siemens und Halshke) i konwerterów (Mytek Digital 8 x 192).
Codziennie mamy za Złotej duży ruch - odwiedzają nas muzycy (dziś np. zespól Hedo), kompozytorzy i wydawcy. Zauważyłem jak bardzo te dziedziny zdominowane są przez mężczyzn. Przez parę miesięcy gościliśmy tu może dwie kobiety! Klimat zupełnie jak w technikum;) Na szczęście za chwilę się to zmieni - gdy tylko ruszą nagrania wokalne (np. przy okazji rejestracji wokali do EPki Chickena aka Sonar Soul) i lektorskie.
24 XI 2007 - teksty na stronę
Musze jak najprędzej skończyć remont na Złotej, żeby zrobić zdjęcia całego kombinatu, bez których ani strony, ani broszury mieć nie mogę, a bardzo już chciałbym… W międzyczasie zmieniłem kilka istotnych akcentów, co determinuje mój target.
Materialy tekstowe do strony www.studio333.net - uaktualnienie z 24 XI 20071124 - PDF w ZIPie
0COMMENTS
nagrania dla PAPu
Dziś na chwilę przerywam wykończenia remontowe, żeby zająć się pilną pracą dla PAPu. Byż może niebawem Polska Agencja Prasowa będzie oferowała w swoich serwisach również materiały audio, jest to więc klient przyszłościowy…
W tym tygodniu zamknę wykończenia w reżyserce i od razu zajmę się “Sound of Warsaw” - chyba już wszyscy artyści do tego czasu zakończą korekty miksów i przyniosą ostateczne, świetne zgrania. Płyta będzie nieźle wychuchana:)
0COMMENTS
33
Blog niby firmowy, a tu sprawa prywatna. Dziś kończę 33 lata. Od mamy dowiedziałem się, że urodziłem się o piętnastej trzydzieści, albo trzydzieści trzy, bo położna zaokrąglała minuty. Czyli możliwe, że była to popołudniowa 3:33;) Trójki, trójki, trójki…. Wiek być może przełomowy, czas przełomowych decyzji na pewno, może wszystko zaprocentuje.
0COMMENTS
przygotowania do sesji zdjęciowej studia
W ostatnim czasie na Złotej trwają zintensyfikowane przygotowania do zbliżającej się sesji zdjęciowej studia i całego lokalu - również części Music Toolz. Sesja na całe szczęście przesuwa się kolejny raz. Prace wykończeniowe posuwają się naprzód zdecydowanie, aczkolwiek w tempie innym, niż byśmy sobie tego życzyli… kto remontuje wie o co chodzi;)
Pracujemy na akustyką pomieszczeń (dyfuzja, absorbcja, pułapki basowe), ale również trochę nad designem, a w tym nad nowym oświetleniem - zaprojektowałem lampy sufitowe oparte na świecących pierścieniach. Montujemy je wysoko i zasłaniamy od dołu krążkami lustrzanymi w hallu, korytarzu i w Music Toolz, a czarnymi, obszytymi docelowo czarnym włochaczem, w reżyserce i video roomie.
Wkrótce będę mógł pochwalić się rezultatami, tymczasem wracam na drabinę;)
0COMMENTS
VCS 3 + czterech
W najbliższy piątek, sobotę i niedzielę na Złotej będziemy grać i nagrywać w kwartecie:
Dawid Kosiarkiewicz - saksofony, piana elektryczne, Hammond RT-3 + Leslie 122
Bartłomiej Kuźniak - kontrabas, basy elektryczne preparowane, VCS 3
Marcin Bijak aka NINES - VCS 3, Moog “Little Fatty”, Doepfer, Roland SH-2000, Rhodes Suitcase 73′ MkI
Zbigniew Szmatłoch aka OZOZ - elektryczna gitara preparowana
Jeśli chodzi o kierunek - damy się ponieść prądom oscylatorów VCS’a 3, gwiazdy tej sesji;) Podryfujemy tam, gdzie on nas zaprowadzi. A jest nieprzewidywalny kompletnie! I fantastyczny:)
W sobotę do skladu może dołączy Konrad Żywiecki.
0COMMENTS
5-9 XI 2007
Cały tydzień był tak wypełniony, że nie miałem sposobności napisać ani słowa. Dochodziło do sytuacji w których powinienem podjąć trzy osoby jednocześnie, ale każdą osobno. Aż takiego ruchu się nie spodziewałem. Wspaniale:)
Umówiłem się z Tomkiem Gębusiem, znakomitym fotgrafem, na profesjonalną sesję zdjęciową na Złotej 9/4. Tomek przywiezie swojego średnioformatowego Hassela z przystawką robiącą 50 megabajtowe zdjęcia, do tego najlepsze obiektywy, lampy, generatory, blendy, statywy… Z tego powodu tydzień zaczął się pod znakiem gonitwy za materiałami niezbędnymi do wykończenia akustycznego i designu, bez którego fotografować lokalu nie sposób. A nie fotografować też nie mogę, bo strony studia bez zdjęć nie uruchomię, ani broszury nie wydrukuje…
Jeszcze w poniedziałek odwiedził mnie inny kolega fotograf oglądający studio pod kątem użycia go jako tła do sesji zdjęciowych z modelkami. Pierwsza sesja za ok. 2 tygodnie.
Od początku tygodnia Marcin Bijak aka NINES zanużył się w wyeksponowane w studio syntezatory. Zaczęliśmy podłączać je do mojego pieca basowego. Rezultaty brzmieniowe są znakommite! No i to co kolega wyciąga z syntezatorów, jak/co gra na pianach elektrycznych to dla mnie uczta.
We wtorek zacząłem z Chickenem nagrania do jego pierwszej solowej płyty, roboczo pod pseudonimem Sonar Soul. Nagrywaliśmy sumy i ślady z empeceta (MPC-1000). Będzie z tego świetna EPka!:) Równolegle pracujemy nad miksem utworu Chickena z Namaste.
Potem w towarzystwie Andrzeja Karpa odwiedził mnie Zbyszek Szmatłoch aka OZOZ z najnowszym zgraniem materiału z Joanna Prykowską. Propozycja robienia miksów i masteringu tej płyty w moim studio i częsciowo ze mną (połowę miksów zrobiłby Andrzej Karp, połowę ja) jest aktualna, jednak uzależniona od wydawcy, którego poszukiwania trwają…
Tego samego dnia wieczorem, do drugiej w nocy, pomagałem Arturowi Bogusławskiemu w postprodukcji czołówki dźwiękowej do dziecięcej ’szansy na sukces’ jego autorstwa.
We środę pojechałem do lutnika - Jacka Kobylskiego (Nexus) do Pruszkowa po mój ulubiony bas - czterostrunową, progową Diunę, którą Jacek pięknie mi naprawił (po koncercie 3 Metrów we Włocławku w “Czarnym spichrzu” instrument doznał uszkodzenia pałąka łączącego główkę z deską). Jacek chce wstawić do studia, na Złotą, kilka wyjątkowych Nexusów, w tym bas o granitowej podstrunnicy. Będą do dyspozycji wszystkich moich klientów:)
Gdy wróciłem z instrumentem przyszedł Andrzej Załęski przymierzyć do swoich bębnów stojących w studio nowe blachy. Dołączyłem do niego z basem, a do nas dołączył NINES na Moogu “Little Fatty”. Chwilę pograliśmy i w drzwiach pojawił się Konrad Żywecki pytając na migi czy może dołączyć się z gitarą. Przepieliśmy NINESa na Rhodes’a Suitcase, do którego podłączył Rolanda SH-2000 wyciągając z niego nieprawdopodobne rzeczy. Powstało spontanicznie satysfakcjonujące w grze combo, klimat harmoniczny i dynamika pomiędzy Feldmanem, Stockhausenem, a nowym jazzem, otwartym na eksperymenty i nie bojącym się ‘nie-bycia-jazzem’:) Pierwszy raz grałem z Konradem, z którym pracuje w tym samym miejscu od kilku tygodni, i było to bardzo miłe przeżycie:) Nieczego innego się nie spodziewałem:) Do kwartetu doszlusował jeszcze Artur grając na pianie Yamahy i Hamondzie RT-3. Nikt tego muzykowania nie planował, wszyscy byliśmy w jakimś swoim niedoczasie, jednak granie tak nas porwało, że minęła dobra godzina (bez telefonów). To jak najlepsza terapia. Wszyscy wyszliśmy po tym ze studia bardzo zadowoleni. Mam nadzieję, że taka będzie codzienność na Złotej - spontaniczne muzykowanie we wciąż nowych konstelacjach. Żałuje, że tego nie przewidziałem i nie zrobiłem żadnego nagrania.
We czwartek i piątek miałem kilka bardzo miłych wizyt muzyków - do studia po raz pierwszy zawitali m.in. Patryk Zakrocki, Hubert, Kornel Kosieradzki - z niemal każdym z nich już nad czymś pracuje, albo jestem umówiony na nagrania, miksy, masteringi.
W studio przybyło sprzętu! Konrad Żywiecki ustwił niesamowity system modularny Doepfera, z analogowym, ale programowanym, sekwenserem krokowym, a Maciek Polak dowiózł, oprócz innych wyjątkowych instrumentów i echa taśmowego, swoje najbardziej ukochane dziecko - VCSa III - trójoscylatorowe “Synthie”. Jest to syntezator, który mnie urzekł w stopniu, jakiego istnienia się nawet nie spodziewałem:) Ponieważ sprawa jest poważna poświęcę mu osobnego posta, albo ‘osobny post’ jeśli ktoś woli;)
Jutro odwiedzi mnie Maceo Wyro, będziemy słuchać miksu jego utworu do “Sound of Warsaw”. Artyści powoli zmierzają do końcowych zgrań, niebawem będę miał komplet utworów do masteringu kompilacji. Rzecz ukaże się od razu na czarnej płycie:)
0COMMENTS
polonizacja - wyniki
O zdanie nt mojej polonizacji zapytałem Dawida Nabiałka - kolegi będącego ekspertem w dziedzinie typografii i DTP. Odpowiedział mi w ten sposób:
“To nie jest do konca ok, ale i tak efekt uzyskales niezly:) mogles pozyczyc ksztalty ogonkow z fragmentu innej litery, zachowujac tym samym ich (ogonkow) grubosc. Czasami i tak powinny byc innej grubosci, po prostu powinny “plynac” ksztaltem litery
Tak czy inaczej Twoja polonizacja nie jest najgorsza, a to co zrobil autor kroju w wersji CE to skandal!:) zdarza sie najlepszym, hehe.”
Chwilę później (po lekturze mojego posta o polonizacji) odezwał się Jacek Majewski - dzięki Jacku!:) - autor jednego z utworów wchodzących na “Sound of Warsaw”, zawodowo pracujący jako grafik. Jacek przedstawił mi rodzinę fontów “DIN In Text PRO”, a w niej przepiękne ogonki:) …w odróżnieniu od DINów nie-pro, gdzie ogonki są koszmarne.
Porównałem moją polonizację z zacnym oryginałem i okazało się, że nie szedłem w złym kierunku:)
0COMMENTS
polonizacja w długi weekend
Długi weekend minął mi pod znakiem polonizacji czcionki DIN, którą upodobałem sobie spośród tysięcy, a nie miałem wersji CE.
Odmiana do której licencję ma znajomy grafik jeśli chodzi o polskie znaki miała tylko “Ó, ó, Ł, ł”. Glyphy zawarte w DINie nie zawierały typowego ogonka do “Ą, ą, Ę, ę”, tylko kreskę.
Nie mając przez weekend dostępu do internetu uznałem, że pewnie Glyphy są niekompletne (nie-CE) i pozwoliłem sobie pożyczyć ogonek z innej czcionki o podobnie wyglądającej literze “A” - Myriad Pro.
Teraz nie wiem czy nie przerobić tego raz jeszcze, żeby nawiązać do oryginału… Na razie zwojowałem tyle:
Co znalazło już zastosowanie w finalnym projekcie wizytówki:
![]()
Planuje wydrukować ją na srebrnym papierze, albo na płatkach aluminium.
Drugie rozwiązanie ma dwie wady:
1. taki płatek może działać jak żyletka i stać się zagrożeniem dla jego posiadacza;
2. może to być okropnie kosztowne w realizacji: koszt zakupu i dociecia aluminium + jego zadruk.
Skłaniam się więc ku opcji pierwszej, choć nie omieszkam zbadać też drugiej.
0COMMENTS
31 X 2007
Niesamowity dzień, chyba przełomowy w jak najbardziej pozytywnym sensie:) Uświadomiłem sobie, że mam w studio ogrmony ruch, praktycznie codziennie odwiedza mnie kilku muzyków, słuchamy, gadamy, poznajemy się, a najważniejsze, że jest zrozumienie, że udaje mi się pomóc i w związku z tym obie strony się cieszą. To bardzo miłe i budujące. Przy obciążeniu, które mam (czynsz i utrzymanie jeszcze nie zarabiającej firmy) dobrze jest widzieć, że sprawy idą w dobrym kierunku.
W południe odwiedził mnie Zbyszek Szmatłoch aka Ozi aka OZOZ. Zbyszek od ponad roku pracuje z Joanną Prykowską (wokalistka niegdysiejszego Firebirds) nad ich albumem. Sam nagrywa, aranżuje, produkuje album muzycznie. Zaproponował mi zmiksowanie płyty w moim studiu, gdzie część utworów miałbym zmiksować i współprodukować sam (łącznie z dograniem kilku basów!), część zgrałby Andrzej Karp. Zbyszek powierzy mi również mastering. Propozycja znakomita i smakowita:) Zrozumienie muzyczne między nami jest bardzo głebokie. Niegdyś współtworzyliśmy bardzo ważne dla nas grupy QKS i dwaGramy. Od jakiegoś czasu Zbyszek rozwija się intensywnie jako kompozytor i aranżer utworów o charakterze… no i co tu napisać…. rozrywkowym skojarzy się z czymś paskudnym, hiciarskim też, chyba że dodam, że bardziej w stronę Swayzaka. Zapytałem Zbyszka o stopień zaawansowania rozmów, podjęte zobowiązania wobec przyszłego wydawcy płyty. Okazało się, że jeszcze nic nie jest dopięte. Gdy tylko o tym usłyszałem, mając na uwadze, że to świetny materiał, pomyślałem o świeżo powstałym wydawnictwie Hirka Wrony - Pink Crow, z którym właśnie zaczynam współpracę. Zbyszek zgodził się ze mną, że lepiej byłoby mieć wydawce o dużych możliwościach, działającego w Warszawie, niż podpisać kontrakt z wydawnictwem z Łodzi. Tu muszę zrobić dygresję, że absolutnie nie neguję inicjatyw pozastoliczańskich, wręcz przeciwnie, jednak zdrowy rozsądek podpowiada mi, że artysta chcąc zaistnieć na rynku może wyjść lepiej na powierzeniu opieki nad swoim dziełem osobom, których codzienne życie naturalnie splata się z prasą, radiem i telewizją - w każdym wypadku o zasięgu ogólnokrajowym. Skontaktowałem się z Agatą z Pink Crow i opowiedziałem jej o tym, że mam w studio świetny materiał, który bliski kolega chce powierzyć mi do miksowania i do masteringu i okazało się, że istnieje możliwość zawalczenia o podpisanie kontraktu z artystami, że nie jest jeszcze za późno. Przesłałem Agacie poglądową empetrójkę z utworem “Simple Song” i poprosiłem o telefon, gdy tylko go posłucha. Oddzwoniła szybko - totalnie zachwycona! Powiedziała, że już piszę o tym mejla do swojego szefa, czyli Hirka Wrony, którego zaproszenie do mnie celem poznania się i odsłuchu płyty zaproponowałem. Jeśli się uda być może wizyta odbędzie się w przyszłym tygodniu. Byłoby znakomicie gdyby coś z tego wyszło (OZOZ pod banderą Pink Crow)!
Puszczałem Zbyszkowi “Sound of Warsaw”, zapytał czy nie znam kogoś kogo mógłby wziąć do zespołu na koncerty, żeby sam mógł uwolnić sobie ręce do gry na gitarze i innnych instrumentach pozostawiając sprawnemu muzykowi obsługę syntezatorów, samplerów i filtrów, koniecznie na żywo, z ciągłym wpływem na wszystko podczas grania. Opowiedziałem o wizycie Chickena, który wpadł do mnie ze swoim MPC 1000 i na moich oczach na żywo aranżował bardzo sprawnie fajne kawałki. Kolega się zainteresował. Zadzwoniłem do Chickena i zapytałem o jego możliwości - czy ma filtry, efekty, czy radzi sobie na syntezatorach. Okazało się, że jednopalczaste melodie wygrywa bez problemu, a co do filtracji i efektów ma całą konsoletę do tego celu i Kaoss Pada 3, czyli znakomicie:) Do tego gra z vinyli imprezy klubowe, wydaje się być więc bardzo odpowiednią osobą do takiego składu. Zbyszek się ucieszył, Chicken też. Zaprosiłem obu artystów do studia na wtorek o 12tej. Może i z tego coś odbrego wyniknie:)
Po miesięcznym pobycie za Oceanem odwiedził mnie jak zwykle ogromnie zabiegany Andrzej Lipiński, jak zawsze z głową pełną pomysłów i ogromną ilością ciekawych planów. Energia atomowa:)
Po 18tej miałem wizytę umówionego dzień wcześniej przez Groszka z Pink Crow duetu Dust Palstic wchodzącego w skład kompilacji “Sound of Warsaw”. Zaprezentowałem muzykom pracownie wypełnioną niesamowitymi instrumentami z oferty MusicToolz i reprezentowanej przez Music Toolz Analogii.pl, pokazałem cały lokal, a potem utkwiliśmy w reżyserce, gdzie zaprezentowałem walory swoich odsłuchów i warsztat masteringowy, posłuchaliśmy kompilacji i utworu Dust Plastic. Zaproponowałem delikatne ruchy masteringowe, które przypadły autorom do gustu, skutkiem czego to, że będę masterował całą kompilację zostało przesądzone:) Bardzo się cieszę, muzyka mi się podoba, będzie z tego dobra płyta, zarazem spójna i przekrojowa. Brawa dla pomysłodawcy, czyli dla Groszka! W przyszłym tygodniu podobno odwiedzi mnie Maceo i inni artyści współtworzący “Sound of Warsaw”. Dzięki tym wizytom i uzgodnieniu formy z jakiej można zrobić najlepszy master płyta na pewno zyska.
Podłączyłem nowego Mooga “Little Fatty” pod swój piec basowy Davida Edena. Ma-sa-kra!!!:) Wcześniej omijałem “Little Fatty” chyba z powodu jego plastikowej urody. Jak bardzo sie myliłem! Brzmi toto tłusto i potężnie. Jest i pełnia i lekkość, dźwięk potrafi być równocześnie bardzo drapieżny i przyjazny. Nie łatwo to normalnie ukręcić na współczesnych syntezatorach. Analogowy sen:) Pod wpływem zabawy z nim wyskoczyło ze mnie w serii parę tuzinów leadów i linii basowych. “Little Fatty” tak mnie zainspirował do grania, że żałowałem, że nie podłączyłem go (koniecznie w parze z piecem Edena) w reżyserce, żeby od razu zacząć nagrywać powstające w trakcje poznawania instrumentu utwory. Pewnie nie powstrzymam się i zrobię to w przyszłym tygodniu.
Pisząc tego posta przejechałem około 150km. Pociąg relacji Gdańsk - Katowice miło kołysze, pojękuje i postukuje, w przedziałach i na korytarzu pełno ludzi, najwięcej żołnierzy. Wszystkich świętych.

0COMMENTS